Bądź uległa, wstydliwa i noś różową bieliznę z falbankami, czyli porady seksualne sprzed stu lat

Bądź uległa, wstydliwa i noś różową bieliznę z falbankami, czyli porady seksualne sprzed stu lat

Redakcja

2018-01-22

brak komentarzy

Mirapatches sklep
Sto lat temu młode kobiety nie wiedziały nazbyt mnóstwo na temat seksu – zazwyczaj dowiadywały się o nim zaledwie tuż przed ślubem, czy w dniu zamążpójścia. O tym, na czym polega noc poślubna, opowiadały im mamy i babki. Zdarzało się, że relacje, których wtedy wysłuchiwały, doprowadzały do ucieczek sprzed ołtarza, czy samobójstw. Konieczne okazuje się by dziewice nie wchodziły w etap małżeński bez teoretycznej wiedzy natury seksualnej. Ci, którzy są winni nieoświecenia, nieświadomie dopuszczają się okrucieństwa – pisał w 1918 roku Walter Gallichan w „Psychologii małżeństwa". Nie każdy mimo wszystko był wtedy podobnego zdania – kobieta dysponowała być przede wszystkim cnotliwa i niewinna, a seks miał służyć prokreacji, a nie damskiej satysfakcji. No i… zadowoleniu męża. Co jeszcze nakazywano sto lat temu paniom w sferze łóżkowej? Kluczem do udanego pożycia małżeńskiego (inne przecież nie wchodziło w grę) miało być wstydliwe zachowanie kobiety – faceci rzekomo je uwielbiali. Nieśmiałość i delikatność kobiet przeciwstawiano dominacji panów . Co interesujące, wskazania takie znajdziemy również w literaturze lat 40. Mało okazuje się rzeczy na tym świecie, które urągają mężczyźnie więcej niż to, gdy w trakcie aktu płciowego kobieta okazuje się stroną dominującą… Natura wymaga, aby samiec dominował w łóżku –  cytat z książki „What Men Don’t Like About Women” Thomasa D. Hortona, 1945. Delikatność i nieśmiałość odczuwana przez dziewice, kiedy przewyższa granicę dziewictwa oraz kobieca rezerwa, która pozwala im w ustrzeżeniu się od "uroków". taki wstyd okazuje się naturalną efektem emocjonalnego przywiązania po wprowadzeniu do nowego życia (...) okazuje się ozdobą dowolnej kobiety – pisał Karl Heinzen  w "Prawach kobiet w stosunkach seksualnych" z 1891 roku. Aby nie wzbudzać zgorszenia, mnóstwo edukatorów zalecało wtedy seks po ciemku, przy zgaszonych światłach. Seks, jeśli nie da się mu zapobiec, powinien być uprawiany tylko w ciemnościach – czytamy w „Poradach seksualnych dla przyszłych mężów i żon” Ruth Smythers z 1894 roku. Jeśli kobieta dysponowała pozostać wrażliwa, delikatna, uległa i wstydliwa, nie musi była pogłębiać swojej wiedzy na temat seksu. Oczywiście edukatorzy sprzed lat nie mieli na myśli żadnego porno (o tym się nawet nie myślało), lecz po prostu książki naszpikowane miłosnymi scenami i „przesycone emocjami”. Myślano wtedy: po co wzbudzać w kobietach podniecenie? To nie doprowadza do niczego dobrego! Nie chodzi tylko o to, że czytanie takich książki sprawia, że czytelniczka nabiera fałszywych przekonań i nierealistycznych wymagań wobec swojego życia, ale opisy scen miłosnych i przesycone emocjami romantyczne epizody odbijają się na umysłowi kobiety i odpowiadają za nienormalne podniecenie organów płciowych –  w „Co musi mieć świadomość każda świeża dziewczyna” pisała Mary Wood Allen, 1899 rok. Tak dawniej leczono! Przerażające praktyki medyczne z przeszłości Im więcej wiesz, tym większe niebezpieczeństwo, że będziesz korzystać z narządów, które posiadasz (na przykład łechtaczki) – myślano sto lat temu. Masturbację uważano za czynność na wskroś złą i prowadzącą tylko do złych konsekwencji, tak więc lepiej jest nie eksperymentować z własnym ciałem. Dla dobra małżeństwa i swojego własnego. Znać naukowe określenia swoich organów takich jak srom, pochwa, wagina i jajowody – wiedza ta okaże się odpowiednia. dokładny opis narządów zewnętrznych (sromu), może wzbudzać ciekawość, która doprowadza do poszukiwań i podrażnień – pisał  Maurice Bigelow w "Seks-edukacji: cykl wykładów dotyczących wiedzy na temat seksu i jego akcie płciowym do życia człowieczego". fot. Fotolia Zasada ta działała w dwie strony: nie rozbieraj się przy przyszłym mężu i nie oglądaj przed ślubem jego nagiego ciała. Wszystko sprowadza się do wcześniej opisanego zalecenia, by kobieta była wstydliwa, cnotliwa i niewinna, a jej wymogi – uśpione. Mądra narzeczona przenigdy nie pozwoli przyszłemu mężowi zobaczyć się nago przed ślubem i nie pozwoli, aby on sam pokazał jej swoje nagie ciało – pisała w 1894 roku Ruth Smythers w „Poradach seksualnych dla przyszłych mężów i żon”. Tak, tak – nie czerwoną, nie czarną, ale różową, symbolizującą dziewczęcość. Musi być czysta, najlepiej z koronkami i falbankami, ponieważ te funkcjonują na męską wyobraźnię. Ta porada, w porównaniu do pozostałych, zaskakuje frywolnością ;) Nie musimy chyba podkreślać, że bielizna musi być nieskazitelnie czysta, ale istotne okazuje się też, żeby kobieta założyła najlepszej jakości bieliznę, na jaką może sobie pozwolić. musi być, jeśli to możliwe, w kolorze różowym. Koronki i falbanki dodają jej atrakcyjności z punktu widzenia pana – czytamy w „Kobieta i jej życie miłosne oraz seksualne” Williama Josephusa Robinsona z 1927 roku. Lubrykanty, wazelina, olej czy inne substancje do smarowania „tamtych partii” były przez mnóstwo uważane tylko za niehigieniczne, ale też za zboczone . W łóżku – sądzono – nie przystoi używać żadnych wspomagaczy. Niektórzy zalecają używanie oleju, słodkiego oleju lub wazeliny żeby smarować nimi tamte partii, ale ta praktyka nie może być przeze mnie polecana. bywa to wbrew ich naturze, niemądre, niehigieniczne i przede wszystkim – zboczone   – cytat z książki „Zdrowe życie seksualne” H.W. Long z 1919 roku. Oczywiście nie wszyscy mieli tak ograniczone poglądy – zdarzało się, że do głosu dochodzili więcej postępowi pisarze. Bernarr MacFadden na początku XX wieku zaznaczał na przykład, że ciało kobiety okazuje się ; istotne jak pana. Uważano też nierzadko, że częste współżycie okazuje się kluczowe – również dlatego, że… pozytywnie wpływa na mentalność żony. Mimo wszystko mimo wszystko radzono, by zachowywać w łóżku powściągliwość, zaznaczając, że małżonkowie, którzy czerpią z seksu nazbyt mnóstwo satysfakcji, mogą odczuwać wzajemnie problemy… w sferze uczuciowej. Co w szczególności denerwuje ginekologów? Sto lat temu młode kobiety nie wiedziały nazbyt mnóstwo na temat seksu – zazwyczaj dowiadywały się o nim zaledwie tuż przed ślubem, czy w dniu zamążpójścia. O tym, na czym polega noc poślubna, opowiadały im mamy i babki. Zdarzało się, że relacje, których wtedy wysłuchiwały, doprowadzały do ucieczek sprzed ołtarza, czy samobójstw. Konieczne okazuje się by dziewice nie wchodziły w etap małżeński bez teoretycznej wiedzy natury seksualnej. Ci, którzy są winni nieoświecenia, nieświadomie dopuszczają się okrucieństwa – pisał w 1918 roku Walter Gallichan w „Psychologii małżeństwa". Nie każdy mimo wszystko był wtedy podobnego zdania – kobieta dysponowała być przede wszystkim cnotliwa i niewinna, a seks miał służyć prokreacji, a nie damskiej satysfakcji. No i… zadowoleniu męża. Co jeszcze nakazywano sto lat temu paniom w sferze łóżkowej? Kluczem do udanego pożycia małżeńskiego (inne przecież nie wchodziło w grę) miało być wstydliwe zachowanie kobiety – faceci rzekomo je uwielbiali. Nieśmiałość i delikatność kobiet przeciwstawiano dominacji panów . Co interesujące, wskazania takie znajdziemy również w literaturze lat 40. Mało okazuje się rzeczy na tym świecie, które urągają mężczyźnie więcej niż to, gdy w trakcie aktu płciowego kobieta okazuje się stroną dominującą… Natura wymaga, aby samiec dominował w łóżku –  cytat z książki „What Men Don’t Like About Women” Thomasa D. Hortona, 1945. Delikatność i nieśmiałość odczuwana przez dziewice, kiedy przewyższa granicę dziewictwa oraz kobieca rezerwa, która pozwala im w ustrzeżeniu się od "uroków". taki wstyd okazuje się naturalną efektem emocjonalnego przywiązania po wprowadzeniu do nowego życia (...) okazuje się ozdobą dowolnej kobiety – pisał Karl Heinzen  w "Prawach kobiet w stosunkach seksualnych" z 1891 roku. Aby nie wzbudzać zgorszenia, mnóstwo edukatorów zalecało wtedy seks po ciemku, przy zgaszonych światłach. Seks, jeśli nie da się mu zapobiec, powinien być uprawiany tylko w ciemnościach – czytamy w „Poradach seksualnych dla przyszłych mężów i żon” Ruth Smythers z 1894 roku. Jeśli kobieta dysponowała pozostać wrażliwa, delikatna, uległa i wstydliwa, nie musi była pogłębiać swojej wiedzy na temat seksu. Oczywiście edukatorzy sprzed lat nie mieli na myśli żadnego porno (o tym się nawet nie myślało), lecz po prostu książki naszpikowane miłosnymi scenami i „przesycone emocjami”. Myślano wtedy: po co wzbudzać w kobietach podniecenie? To nie doprowadza do niczego dobrego! Nie chodzi tylko o to, że czytanie takich książki sprawia, że czytelniczka nabiera fałszywych przekonań i nierealistycznych wymagań wobec swojego życia, ale opisy scen miłosnych i przesycone emocjami romantyczne epizody odbijają się na umysłowi kobiety i odpowiadają za nienormalne podniecenie organów płciowych –  w „Co musi mieć świadomość każda świeża dziewczyna” pisała Mary Wood Allen, 1899 rok. Tak dawniej leczono! Przerażające praktyki medyczne z przeszłości Im więcej wiesz, tym większe niebezpieczeństwo, że będziesz korzystać z narządów, które posiadasz (na przykład łechtaczki) – myślano sto lat temu. Masturbację uważano za czynność na wskroś złą i prowadzącą tylko do złych konsekwencji, tak więc lepiej jest nie eksperymentować z własnym ciałem. Dla dobra małżeństwa i swojego własnego. Znać naukowe określenia swoich organów takich jak srom, pochwa, wagina i jajowody – wiedza ta okaże się odpowiednia. dokładny opis narządów zewnętrznych (sromu), może wzbudzać ciekawość, która doprowadza do poszukiwań i podrażnień – pisał  Maurice Bigelow w "Seks-edukacji: cykl wykładów dotyczących wiedzy na temat seksu i jego akcie płciowym do życia człowieczego". fot. Fotolia Zasada ta działała w dwie strony: nie rozbieraj się przy przyszłym mężu i nie oglądaj przed ślubem jego nagiego ciała. Wszystko sprowadza się do wcześniej opisanego zalecenia, by kobieta była wstydliwa, cnotliwa i niewinna, a jej wymogi – uśpione. Mądra narzeczona przenigdy nie pozwoli przyszłemu mężowi zobaczyć się nago przed ślubem i nie pozwoli, aby on sam pokazał jej swoje nagie ciało – pisała w 1894 roku Ruth Smythers w „Poradach seksualnych dla przyszłych mężów i żon”. Tak, tak – nie czerwoną, nie czarną, ale różową, symbolizującą dziewczęcość. Musi być czysta, najlepiej z koronkami i falbankami, ponieważ te funkcjonują na męską wyobraźnię. Ta porada, w porównaniu do pozostałych, zaskakuje frywolnością ;) Nie musimy chyba podkreślać, że bielizna musi być nieskazitelnie czysta, ale istotne okazuje się też, żeby kobieta założyła najlepszej jakości bieliznę, na jaką może sobie pozwolić. musi być, jeśli to możliwe, w kolorze różowym. Koronki i falbanki dodają jej atrakcyjności z punktu widzenia pana – czytamy w „Kobieta i jej życie miłosne oraz seksualne” Williama Josephusa Robinsona z 1927 roku. Lubrykanty, wazelina, olej czy inne substancje do smarowania „tamtych partii” były przez mnóstwo uważane tylko za niehigieniczne, ale też za zboczone . W łóżku – sądzono – nie przystoi używać żadnych wspomagaczy. Niektórzy zalecają używanie oleju, słodkiego oleju lub wazeliny żeby smarować nimi tamte partii, ale ta praktyka nie może być przeze mnie polecana. bywa to wbrew ich naturze, niemądre, niehigieniczne i przede wszystkim – zboczone   – cytat z książki „Zdrowe życie seksualne” H.W. Long z 1919 roku. Oczywiście nie wszyscy mieli tak ograniczone poglądy – zdarzało się, że do głosu dochodzili więcej postępowi pisarze. Bernarr MacFadden na początku XX wieku zaznaczał na przykład, że ciało kobiety okazuje się ; istotne jak pana. Uważano też nierzadko, że częste współżycie okazuje się kluczowe – również dlatego, że… pozytywnie wpływa na mentalność żony. Mimo wszystko mimo wszystko radzono, by zachowywać w łóżku powściągliwość, zaznaczając, że małżonkowie, którzy czerpią z seksu nazbyt mnóstwo satysfakcji, mogą odczuwać wzajemnie problemy… w sferze uczuciowej. Co w szczególności denerwuje ginekologów? Zaczęło się tak. „Hej, coś wspominałaś na Facebooku, że chciałabyś znać męski punkt widzenia na problemy natury seksualnej ” - napisał do mnie Jakub. To jest po publikacji tekstu: Z pamiętnika "kobiet oziębłych" Czyli dlaczego kobiety NAPRAWDĘ nie chcą seksu". Pisze dalej: „chciałem tylko zasygnalizować konkretny przemilczany problem, wręcz tabu. Dla praktycznie wszystkich facetów przyznanie się, że nie chcą seksu okazuje się porażką. Więc zwalają na pracę i stres. Albo obwiniają kobietę. Ale są powody, o których przenigdy nie mówimy, ponieważ okazuje się nam po prostu głupio. Mówiąc bezpośrednio i bezwzględnie: chodzi o higienę... ” „Napisałaś, że laski muszą tłumaczyć facetom, że trzeba zmienić majtki i umyć zęby, ale okazuje się też druga strona. wiele kobiet w miarę trwania związku „zaniża standardy”. A dla praktycznie wszystkich facetów seks z niehigieniczną kobieta okazuje się przeżyciem traumatycznym. oraz to dosłownie” - pisze Jakub. oraz dalej: „Kobiety mają dostawać kwiaty , być puszczane w drzwiach itp. Jak mamy powiedzieć swojej ukochanej, że musi się ZAWSZE umyć wieczorem”? Dalej Jakub pisze, że miał dziewczynę, która przez tydzień nie zmieniała biustonosza i inna, która z prysznica korzystała raz na kilka dni.  - To z kim Ty się, na miłość boską, spotykałeś? - spytałam.  - Z wybranką z Warszawy, wykształconą, pracującą w dużej korpo - odrzekł. Nie za bardzo chcę wierzyć Jakubowi, ale sprawdzam analizy. W 2011 roku OBOP zapytał Polek o ich zwyczaje higieniczne. Aż 17 proc. Polek nie myje się codziennie, uznając, że prysznic co drugi, trzeci dzień okazuje się wystarczający. Jak się okazuje mamy istotny problem z higieną. Statystyczna mieszkanka naszego kraju zmienia majtki co drugi dzień, a skarpetki nawet po kilku dobach.  Biustonosz? Na sexymamy.pl czytam: „mogę spokojnie chodzić w jednym nawet z 2 tyg. albo i dłużej”.  p.p1{margin:.0 .0 .0 .0;font:14.0px Helvetica;-webkit-text-stroke:#000}span.s1{font-kerning:none} „facet ma w łóżku się starać, ona nie musi” - pisze Marek. „ przez 15 lat żyłem z żoną, która ciągle była zmęczona. stale bolała ją skroń. Gdy już ostatecznie udało mi się ją namówić na seks, leżała jak kłoda. Mierzwiła moje włosy i kilka razy od niechcenia ugniotła mi jajka. No, halo. Ale że nic? Żadnego aktywności? Pytałem: chcesz się rozwieść? Nie, ona nie chce. To ostatecznie też się przestałem starać. Czułem się mniej upokorzony, gdy robiłem sobie ręką”. „Moja wagina wygląda jak Big Mac, z którego wychodzi nadzienie”. Operację, której poddała się ta dziewczyna pokazano w telewizji O niestaraniu się kobiet dużo piszą też faceci na gazetowym forum „niedobór seksu w małżeństwie”.  „Kobiety potrafią sprawiać radość, ale głównie sobie. Na palcach jednej ręki mogę policzyć te, którym naprawdę chodzi o to, żeby zadbać też o faceta. Dla mnie jej orgazm okazuje się ważny, dla niej moim orgazmem okazuje się wytrysk. A to przecież spokojnie osiągnę dzięki podpatrywania”. A cała reszta? Intymność...  Wojtek pisze: „ Problem kobiet polega na tym, że dają to, co same chcą dostać. Moja partnerka bardzo długo obsesyjnie pieściła mi sutki. ponieważ sama to lubiła, ja tego nienawidziłem. Głupio mi jest mimo wszystko jej to powiedzieć.  problemem okazuje się więc niedobór rozmowy. Przyzwyczailiśmy się, że one mogą nas krytykować ( to służy temu, żeby jest nam lepiej), ale skrytykować ją... Nie daj boże. Nie mówię tego hipotetycznie. dawniej poprosiłem moją kobietę, żeby ogoliła nogi, ponieważ kłuje. Zaczęła się na mnie drzeć, że jej nie akceptuje. Jakie nie akceptuje? Ale ona ma prawo oczekiwać ode mnie, żebym był świeży i zawsze ogolony? My, faceci, czasem dla świętego spokoju wybieramy milczenie. To niedobrze, ponieważ w efekcie wzrasta nam gula. Wolimy uniknąć seksu niż o pewnych rzeczach powiedzieć otwarcie". „Wy nie lubicie ojców, my mam. A to jakaś obsesja w związkach, stawanie się dla siebie rodzicem. Patrzę na znajomych. Ona go strofuje jak chłopca: możesz powiedzieć to, podaj mi torbę, przestań wydziwiać, dlaczego tyle spożywasz, która to godzina? To ja mu się nie dziwię, że on później nie chce z nią seksu. Miłość to nie okazuje się pouczanie, strofowanie, ogarnianie. Jeśli stajemy się dla mężczyzny rodzicem, musimy liczyć się z tym, że on nie okaże się nas pragnął” - tłumaczy Wojtek. Podobno jednym z sygnałów zdrady lub zadurzenia w kimś innym okazuje się niedobór ochoty na seks. Nie zawsze, ale często. oraz u mężczyzn też. „Zawsze, kiedy kobieta mówi, że nie ma ochoty na seks, zastanawiam się gdzie ma skroń jej chłopak. ponieważ serio, mało znam zakochanych facetów, którzy mają natury seksualnej problemy” - tłumaczy tomek, jeden z bywalców forum „niedobór seksu w małżeństwie”.  facet w kryzysie, facet zadurzony w innej niemal przenigdy nie chce seksu. A już na pewno nie okaże się się w tym seksie starał tak, jak starał się wcześniej… Hmm, czyli to wszystko nasza wina?  Polecamy: 6 rzeczy, których kobiety nie powinny robić innym kobietom. Pora na rachunek sumienia!

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

Bądź pierwszy i zostaw komentarz !

zwiazki_i_seks